Wywiady

Ayça Ayşin Turan: Życie nie jest dla nikogo usłane różami [Wywiad dla Hürriyet, styczeń 2020]

Podaj dalej
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Ayça Ayşin Turan to turecka aktorka, którą mogliśmy do tej pory oglądać w serialach m.in. takich, jak “Meryem”, “Altinsoylar”, czy “Karagül”. Szerszej publiczności znana głównie z roli Leyli Sancak w serialu Netflixa “The Protector” (“Obrońca”).

Swoją aktorską karierę rozpoczęła w Stambule, dokąd przyjechała na studia. Nauczyła się wszystkiego od kulis. Spotkaliśmy się z Ayçą Ayşin Turan z okazji premiery jej nowego serialu „Zemheri”.

Trzeba walczyć dwa, a nawet cztery razy bardziej, zwłaszcza, gdy jest się kobietą

Twój nowy serial „Zemheri” („Arktyka uczuć”) to historia o zemście. Jakie miejsce w twoim życiu zajmuje zemsta?
Słowa „zemsta” nie jest odpowiednim słowem opisującym naszą historię.

A jakie słowo jest właściwe?
„Zemheri” to historia o życiowych problemach i samym życiu. Serial opowiada historię kobiety, która szuka sprawiedliwości. W trakcie dążenia do sprawiedliwości zobaczymy, jak Firuze stara się, doprowadzić do zwycięstwa sprawiedliwości i udowodnić, że jej ojciec jest niewinny. Firuze, którą gram w tym serialu, jest inteligentną, silną, sprawiedliwą wojowniczką, współczującą, prawą i niezależną kobietą.

Z czym zmagałaś się w życiu?
Życie jest pełne wyzwań każdego dnia. Gdzie? Jak? Niezależnie od tego, jaki jest twój autorytet lub stanowisko. Trzeba walczyć dwa, a nawet cztery razy bardziej, zwłaszcza, gdy jest się kobietą.

Skoro jesteśmy już przy temacie kobiet. Co sądzisz o problemie przemocy wobec kobiet, o którym dyskutuje się od dawna?
Myślę, że przemoc wobec kobiet jest słabością brzydoty, do której odwołują się nieadekwatni ludzie o nie wystarczająco rozwiniętej osobowości. Nie mogę znaleźć odpowiednich słów, aby wypowiedzieć się na ten temat. Codziennie słyszymy w wiadomościach o przemocy w stosunku do kobiet, których głos nie jest słyszany. Uważam, że jednym z ważnych zadań, przed którymi stoimy, jest materiale i moralne wspieranie fundacji, stowarzyszeń i organizacji związanych z tą kwestią tak, aby kobiety mogły mówić jak najgłośniej i być słyszane.

Wszystko zaczęło się 8 lat temu, kiedy zagrałaś w swoim pierwszym serialu „Dinle Sevgili”. Gdybyś miała napisać książkę lub nagrać film o ostatnich 8 latach, jakby się nazwała i jaki byłby to gatunek?
Byłaby to najprawdopodobniej autobiografia. Jako tytuł wybrałabym „Moja podróż”, a może „8 lat”.

Czy podczas twojej podróży wszystko podawano ci na złotej tacy? Co było dla ciebie najtrudniejsze?
Życie nie jest dla nikogo usłane różami. Wszyscy jesteśmy ludźmi i każdy z nas ma dobre chwile, ale i problemy. Dostanie głównej roli nie różni się niczym od awansu w jakimkolwiek zawodzie. Jak w każdej pracy, postępy w karierze aktorskiej zależą od wytrwałości, talentu, ciężkiej pracy, marzeń i celów.

Fot. Ayça Aysin Turan w sesji dla magazynu Hürriyet
[www.hurriyet.com.tr, data dostępu: 16.03.2020]

Chwała, sława, uznanie… Co one dla ciebie znaczą?
Tak naprawdę to nic. Nie sądzę, że chwała i sława to prawdziwe pojęcia. Uważam, że najważniejszą i najtrudniejszą rzeczą jest bycie trwałym. To, co interesuje mnie jako aktorkę, to wytrwałość, dobra ocena mojego życia i samo życie. Równowaga między życiem zawodowym a pracą jest dla mnie ważniejsza niż pojęcia takie, jak chwała i sława.

Jeśli spojrzeć z daleka, to rysujesz bardzo kontrolowany wizerunek swojej osoby. Być może nawet zbyt kontrolowany… Dlaczego?
Jak mówiłam wcześniej, balansuję raczej między życiem prywatnym a pracą, a nie kontrolą wizerunku.

Czy kiedykolwiek odpuszczasz?
Czasami robię to w wolne dni, siedząc przy filiżance kawy.

Twój ojciec jest z Kastamonu, a matka z Sinopa. Jak to jest być człowiekiem z regionu Morza Czarnego?
Myślę, że bycie człowiekiem z regionu Morza Czarnego czasami oznacza bycie aktywnym, jak woda w powietrzu. Czasami bycie spokojnym. Czasami bycie jak przyroda. Czasami przytulanie się i posiadanie. Oczywiście, wszędzie w naszym kraju jest bardzo pięknie, ale bycie sobą wywodzi się stamtąd, gdzie się urodziłam i wychowałam. Wydaje mi się, że jest to kolejne wspaniałe miejsce. Dobrze, że mam dużą rodzinę.

W twojej rodzinie jest siedmioro dzieci. Ty jesteś najmłodsza. Jakie są zalety i wady bycia najmłodszą w tak dużej rodzinie?
Są tego tylko same zalety. Dorastałam z wielką miłością, trzymając się za ręce. Mama, tata, siostry i bracia byli zawsze ze mną i zawsze byli moimi najlepszymi przyjaciółmi. Nigdy nie odczułam braku miłości. Miałam szczęśliwe dzieciństwo. Nauczyłam się tego, czym jest zaufanie i miłość. Dobrze, że jesteśmy wielodzietną rodziną.

Kiedy przeprowadziłaś się z Sinopa do Stambułu?
Przeprowadziłam się do Stambułu, kiedy dostałam się na studia na Uniwersytecie Stambulskim. Tak zaczęła się moja przygoda z tym miastem.

Czy było coś, co przerażało cię w tym wielkim mieście?
Tłum, chaos… Na początku jest to trochę przerażające, potem zaskakujące i ekscytujące. Ponieważ można przyzwyczaić się do wszystkiego, tak przyzwyczaisz się i do tego, a rytm Stambułu stanie się twoim rytmem.

Co było najbardziej zaskakujące w Stambule?
Prędkość, tłum i to, że nigdy się nie zatrzymuje. Stambuł ma dziwną magię. Po pewnym czasie mimowolnie dostosujesz się do jego rytmu.

Uczę się podstaw prawa

Ukończyłam Uniwersytet Stambulski, gdzie studiowałam na Wydziale Komunikacji na kierunku „Radio, telewizja i kino”. Najbardziej ciekawiło mnie to, jak nakręcono film, jak powstał jego świat. To znaczy, interesowało mnie wszystko, co działo się za kulisami. Nie chciałam istnieć w tym świecie jako aktorka, ale życie poprowadziło mnie tą drogą. To doświadczenie pozwoliło mi spojrzeć na siebie bardziej od strony technicznej, oglądać siebie na ekranie, wyobrażać sobie świat podczas czytania scenariusza, a zatem mieć różne perspektywy, których mogę użyć do kreowania postaci.

Teraz studiuję na kierunku „Podstawy prawa”. Nie sądzę, żeby edukacja miała coś wspólnego z wiekiem lub sytuacją zawodową. Myślałam już wcześniej o studiowaniu drugiego kierunku. Kiedy dowiedziałam się, że mam taką możliwość, skorzystałam z tego i wybrałam „Podstawy prawa”. Ponieważ zanim zdecydowałam się, że będę studiować na kierunku „Radio, telewizja i kino”, przez jakiś czas musiałam studiować prawo. W ten sposób częściowo spełniłam swoje marzenie.

Jestem trochę zaskoczona, że radzę sobie, biegając między planem serialowym a uniwersytetem. Zarówno scenariusze, jak i notatki z wykładów są bardzo złożone, ale ta trudna sytuacja jest również przyjemna. Staram się dotrzymać kroku wszystkiemu.

Oryginalny tekst wywiadu dla portalu www.hurriyet.com.tr [dostępny tutaj].


Podaj dalej
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *