Recenzje,  Tureckie Seriale

Sefirin Kızı: Jeśli umrzesz, stajesz się legendą, jeśli żyjesz, kłamstwem [Odcinek 1, recenzja]

Podaj dalej

“Córka ambasadora” to bez wątpienia jeden z najbardziej wyczekiwanych tureckich seriali mijającego roku. Produkcja od początku cieszyła się dość sporym zainteresowaniem, jednak prawdziwe szaleństwo rozpoczęło się, gdy ujawniono, że główną parę zagrają tutaj Engin Akyürek i Neslihan Atagül Doğulu. Aktorzy, którzy po ponad dwuletniej przerwie powrócili na szklane ekrany, mają dość wierne i oddane fandomy, co widać chociażby po aktywności fanów na twitterze. Ja za serial zabrałam się tylko i wyłącznie ze względu na Neslihan.

Fundamentem fabuły jest wielka miłość głównych bohaterów. Była ona tak silna, że stała się legendą, którą znają wszyscy w okolicy. Widz o tym uczuciu dowiaduje się z retrospekcji. Teraz oboje żyją swoim życiem – Sancar w wiosce w południowo-zachodniej Turcji, a Nare w stolicy Czarnogóry.

Fot. Sefirin Kızı odcinek 1 / Star TV

I tak zaczyna się ta niewiarygodna historia…

Akcja pierwszego odcinka rozgrywa się w ciągu jednego dnia w dwóch miejscach jednocześnie. W Turcji Sancar po 9 latach w końcu postanowił ułożyć sobie życie. Akurat trwają obrzędy przedślubne, a wieczorem na się odbyć ślub i wesele. Tymczasem w Czarnogórze Nare w obronie własnej dźgnęła nożem psychola Akına. Dziewczyna myśli, że go zabiła. Dlatego też organizuje na szybko wyjazd do Turcji. Chce zostawić córkę pod opieką jej ojca, a gdy to zrobi, zamierza popełnić samobójstwo. A kto jest ojcem małej Melek? Szok i niedowierzanie… Sancar.

Podczas gdy Nare z córką wyruszają w podróż, w wiosce u Efeoğlu wszyscy świetnie się bawią… No poza panem młodym rzecz jasna. Sancar, jak na typowego głównego bohatera tureckich seriali przystało, utknął mentalnie na etapie “9 lat temu”. Menekşe, która za kilka godzin zostanie jego żoną, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że będzie musiała walczyć z legendą. W ich relacji mamy jeszcze trzecią osobę – matkę Sancara, Halise. Menekşe jest jej wymarzoną synową i niech gromy walą, a ona tą synową będzie i da jej wnuki. 

Nare z córką dotarła do Stambułu i czeka w kolejce do wejścia na pokład samolotu, lecącego do Bodrum. Tak się składa, że tym samym samolotem ze Stambułu wraca Gediz – wspólnik i przyjaciel Sancara, a także przyszły świadek. Gdy mężczyzna staje w kolejce od razu jego wzrok przykuwa stojąca obok Nare. A że on nigdy jej nie poznał, nie wie, że to jest była dziewczyna jego przyjaciela. W trakcie lotu Gediz opowiada Nare historię o legendarnej miłości, którą ona doskonale zna…

Gediz dociera do rezydencji Efeoğlu i rozpoczyna się ceremonia ślubna, którą z daleka ogląda również ona… Kiedy Sancar ze swoimi przyjaciółmi tańczy tradycyjnego Zeybeka, po 9 latach nieobecności pojawia się przed nim Nare. Kobieta prosto z mostu mówi, że przywiozła mu córkę i mdleje. Wszyscy są w szoku. A Kavruk, przyjaciel Sancara z dzieciństwa, który jawnie okazywał, że nie podoba mu się pomysł ze ślubem, niemalże płacze ze szczęścia.

Aktorsko i fabularnie

Najbardziej niekonsekwentną i mało wiarygodną fabularnie postacią jest Sancar. O ile Engin stara się aktorsko go bronić, o tyle fabuła tę postać pogrąża. Najpierw zgodził się na ślub mimo, że mentalnie utknął w czasie. Potem zapewnia narzeczoną, że ta legendarna miłość to już przeszłość. A kiedy pojawia się Nare rozkazuje swojej świeżo upieczonej żonie siedzieć w pokoju. Ma ją kompletnie gdzieś. To tak, jakby ślub, który przed chwilą miał miejsce brał sam ze sobą. I tylko wyłącznie jego wesele zepsuła Nare. I tylko wyłącznie jego życie uległo zmianie. I tylko wyłącznie on może mieć pretensje do świata. Widać jego “miłość” do żony, skoro kompletnie nie obchodzą go jej uczucia. Do tego dzięki jego postępowaniu można powiedzieć, że cała podstawa historii wydaje się być dość chwiejna. Bo jak tu uwierzyć w wielką miłość (ba! legendarną), która trwała przez lata, kiedy w retrospekcji mamy pokazane jak główny bohater 9 lat temu potraktował Nare? Sancar to postać kompletnie irytująca, wkurzająca i nie budząca sympatii. Człowiek rozchwiany emocjonalnie, który nie wie, czego chce.

Jeśli chodzi o Engina Akyürek’a… Przeżyłam jego obecność na ekranie, a to już duży sukces. Nadal nie widzę nic szczególnego w jego grze aktorskiej ani w nim samym. Po prostu aktor, których w tym biznesie wiele. I nie wiem, czym zachwycają się ludzie z całego świata. Chociaż przyznać trzeba, że w połączeniu z pozostałymi aktorami i całą otoczką wypada całkiem nieźle i nawet największe antyfanki Engina mogą spokojnie ten serial oglądać.

Fot. Sefirin Kızı odcinek 1 / Star TV

Z kolei Nare to zraniona przez życie dziewczyna. Przed laty skrzywdzona przez człowieka, którego uważała za brata i odrzucona przez mężczyznę, którego kochała. Została zmuszona do mieszkania pod jednym dachem z ojcem i swoim oprawcą. Ojciec, przekonany o swojej doskonałości, gardzący innymi ludźmi, nie wierzący córce w strategicznych sytuacjach też dołożył do wszystkiego swoją cegiełkę. W końcu doprowadziło ją to do ostateczności. Jako matka Nare jest gotowa na wszystko. Wraz z córką wyjeżdża do Turcji. Kobieta bardzo kocha swoją córkę. Mimo to chce zostawić małą pod opieką jej ojca, a samej skończyć ze sobą, zanim złapie je policja. Nare cały czas mimo wszystko kocha Sancara. Pytanie tylko dlaczego? Przecież zawiódł w momencie największej próby.

Neslihan znowu dostała rolę do płaczu. Zgryźliwi powiedzieliby, że po warunkach, bo płakać to ona potrafi. Aktorsko nie mam jej nic do zarzucenia. Za to bardzo miłym zaskoczeniem jest Beren Gençalp, która gra córkę Nare. Duet Beren i Neslihan jest idealny. Bardzo miło ogląda się je na ekranie. Beren jak na dziecko, które nie grało wcześniej w żadnej produkcji, bardzo dobrze sobie radzi. Płacze równie przejmująco, co Neslihan, a charakteryzatorzy zadbali o to, aby matka i córka wyglądały bardzo podobnie.

Fot. Sefirin Kızı odcinek 1 / Star TV

Generalnie Engin i Neslihan wypadają nie najgorzej jako para, ale nie ma tutaj jakiejś wielkiej powalającej chemii. Przynajmniej ja nie czuję tej mocnej energii, która powinna płynąć w stronę widza. O ile w dramatycznych scenach coś tam jeszcze czuć, to we wspomnieniach para wypada koszmarnie – jak brat z siostrą. Charakteryzatorzy strzelili sobie w stopę próbując odmłodzić Engina poprzez pozbycie się zarostu. Uzyskali oni wręcz odwrotny efekt.

Na pierwszy plan obok głównych bohaterów subtelnie wysuwa się powoli Gediz. Mężczyzna jest przyjacielem Sancara i jego wspólnikiem w interesach. Dobrze wychowany, wykształcony. Jest synem jednej najbardziej znanych i poważanych rodzin w Muğli. Gdy spotkał Nare na lotnisku, od razu przykuła jego uwagę. Potem w trakcie lotu opowiedział jej historię, którą dziewczyna doskonale zna… Jest ewidentnie zauroczony Nare. Trochę z dobrego serca, a trochę wykorzystując okazję, gdy Sancar wyrzucił Nare z córką za próg swojej rezydencji, pojechał za nimi i zabrał na noc do swojego domu. Jako jeden z nielicznych potrafi przeciwstawić się swojemu przyjacielowi. Myśli bardziej racjonalnie od niego. Ponadto, w przeciwieństwie do swojej matki Refiki, ma w głębokim poważaniu to, co sądzą inni. 

Uraz Kaygılaroğlu to według mnie największa perełka tego serialu. Śmiało można powiedzieć, że to on najbardziej błyszczy z całej obsady. Nie potrzeba wiele by człowieka przeszły ciarki po plecach, wystarczy, żeby był. Widać bardzo dobrą aktorską chemię między nim a Neslihan. Z pozostałymi aktorami również wytwarza dobrą energię, a postać jest kreowana idealnie. Z jednej strony Gediz może być nieco irytujący, bo wtrąca się i trochę narzuca, a z drugiej nie sposób odejść od ekranu. Ktoś wybrał właściwego człowieka na właściwe miejsce.

Fot. Sefirin Kızı odcinek 1 / Star TV

W otoczeniu Sancara znajdziemy jeszcze matkę Helise, brata Yahya z żoną Elvan, siostrę Zehrę i przyjaciela z dzieciństwa – Kavruka. Helise to typowa kobieta reprezentantka filozofii “Musi to na Rusi i u tureckiej mamusi”. Jedyne odpowiednie poglądy, to jej poglądy. Mimo, że nie jest jakoś specjalnie szczęśliwa z powodu ślubu syna z Menekşe, to darzy ją sympatią. Ceni ją za to, że dziewczyna doszła do wszystkiego sama tak, jak ona przed laty. Nienawidzi za to córki ambasadora. Z kolei Yahya wydaje się być trochę ciapą. Żyje w cieniu brata i jest zadowolony z takiego życia. Jego żona Elvah przede wszystkim uwielbia swoją teściową. Papla tyle i w takim stylu, jakby urwała się z komedii romantycznej. W połączeniu ze swoim mężem stanowi nieco irytujący duet. Jest jeszcze Zehra, która sprawia wrażenie nieco artystycznej duszy zamkniętej w swoim wyidealizowanym świecie. Do tego mamy też Kavruka, który szczerze nadal kibicuje miłości Nare i Sancara. Jest prostym chłopakiem ze wsi, trochę pokręconym miejscowym poetą.

Fot. Sefirin Kızı odcinek 1 / Star TV

Największym psychopatą w tym serialu (na chwilę obecną) wydaje się być Akın. Ale jak wiadomo nie on w tej historii będzie robił za tzw. drugie skrzypce. Chłopak pochodzący z bogatej rodziny, którego ambasador przygarnął pod swój dach po tym, jak jego rodzice zginęli w wypadku. Nare uważała go za brata, a on pośredniczył w jej kontaktach z Sancarem. Jednak z czasem wpadł na genialny plan przejęcia majątku ambasadora, a najprostsza droga do tego to ślub z Nare. I właśnie z tego powodu kompletnie oszalał na jej punkcie. Typowy egoistyczny socjopata, który nie wie, co to sumienie i nie cofnie się przed niczym, żeby osiągnąć swój cel. I to jego czyn stał się powodem rozstania Sancara i Nare. O aktorstwie Erhana Alpaya nie ma co się jeszcze wypowiadać. Nie nagrał się za dużo w 1 odcinku, chociaż ładnie komponował się z podłogą.

Fot. Sefirin Kızı odcinek 1 / Star TV

Kilka słów o całości

Za realizację tej “Córki ambasadora” odpowiada ekipa, która pracowała nad 1 sezonem “Sen Anlat Karadeniz”. Dlatego też wcale nie dziwi fakt, że znaczna część bohaterów tego serialu ma nierówno pod sufitem. Scenariusz został stworzony tak, że wszystkie grzechy i okropny charakter, które zwykle zamykane są w jednej męskiej postaci, zostały rozłożone na kilka osób. Minusem tego serialu jest realizm scenariuszowy. To, co miało uczynić ten serial wyjątkowym i było punktem wyjściowym całej historii, zostało w 1 odcinku odarte z wiarygodności. Po pierwsze, gdzie się podziała ta wielka i legendarna miłość, gdy Sancar w noc poślubną wyciągał Nare z chatki i kazał wynosić się z jego życia… Po drugie, historia Nare i Sancara skończyła się 9 lat temu… Powtarzam 9 lat temu… A cała wieś żyje tym aż do teraz i zrobili z tego legendę…

Ty, który zamierzasz oglądać ten serial, pożegnaj się z nadzieją, że nie będzie w nim scen przemocy i poniżania kobiet. W tym serialu ryby i kobiety głosu nie mają. Oprócz chorego Akına, mamy też niezrównoważonego głównego bohatera i szanowanego ambasadora, a całą trójkę łączy jedno – mają gdzieś zdanie, uczucia i sytuację Nare. Sancar niezależnie od tego, czy tyczy się to jego przeszłości, czy teraźniejszości, ciągle zachowuje się podobnie. W chatce przed laty nie dał dojść do głosu Nare i miał gdzieś to, co jej się przytrafiło. Teraz tak samo postępuje z Menekşe. Do tego rozstawia wszystkich po kątach. Kiedy w innych serialach przypomina się o zabitych w ostatnim czasie kobietach (m.in. głośnej sprawie Emine Bulut), tutaj dostajemy nowy serial, w którym kobietę ma się praktycznie za nic.

Pierwszy odcinek sugeruje, że serialowi najbliżej będzie do melodramatu. Klimat nie jest ani ciężki, ani lekki. Muzyka miejscami stara się dopełniać całości, ale nie zawsze się to udaje. Do tego przewodni motyw muzyczny nie zachwyca, a czołówka nie jest tak powalająca, że chce się ją oglądać kolejny raz. Piękne kadry z prowincji Muğla i Podgoricy cieszą oko i jest to jeden z najlepszych elementów tego serialu.

Z racji tego, że nie miałam żadnych oczekiwań przed premierą tego serialu, to nie mogę powiedzieć, że pierwszy odcinek je spełnił, czy też ich nie spełnił. Przykre, że znowu kobiety w tej produkcji są tymi najgorszymi. I smutne jest to, że konkurentka Nare do serca Sancara wygląda i zachowuje się jak mumia. (Halo! Asu K. proszę przyjechać do tego serialu!) Największym potencjałem w “Sefirin Kızı” wydaje się być wątek Gediza. Choć ubiór, charakterystyka postaci i miejsce Uraza w czołówce zdradzają wiele, to ciekawe jak daleko zajdzie to, co ma zajść i czy pojawi się tutaj wyraźna jednoznaczność.

Kończą tę epopeję, chcę powiedzieć, że pierwszy odcinek był całkiem w porządku. Ani ubawić się nie ubawiłam, ani popłakać nie popłakałam, ale kolejne odcinki planuję oglądać. A Wy jak tam zapatrujecie się na ten serial? Dajcie znać w komentarzach.


Podaj dalej

komentarze 2

  • AaA

    Mimo że SAK było swego czasu bardzo krytykowanym serialem, to chociaż główna bohaterka nie skończyła z mężczyzną, który traktował ją jak śmieć.. Tutaj będzie pewnie odwrotnie, niestety.

    • grzywunianaboczku

      Ja tutaj nadal mam nadzieję, że z nim nie skończy. Chyba, że będą kombinować, że te dobre wspomnienia będą silniejsze niż teraźniejszość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *